Home > Relacje meczowe > Wartościowy i wygrany sparing 2003

Wartościowy i wygrany sparing 2003

Luty 1st, 2018

Niezwykle emocjonujący i przyjemny dla oka okazał się mecz pomiędzy rocznikiem 2003 FT a Championem 2004. Bardzo szybkie tempo, sporo okazji podbramkowych, piękne strzały i imponujące parady bramkarskie, ale przede wszystkim cztery gole i to wszystkie strzelone przez zawodników Football Talents.

Mecz trwał 2x po 40 minut. Na boisku przystosowanym do gry po siedmiu  zdecydowaliśmy się zagrać po 9-ciu. Przez to zawodnicy zmuszeni byli do szybkiej, technicznej gry pod ciągłą presją rywala. Obu trenerom na tym zależało i cel udało się zrealizować. Od pierwszej minuty trwała zażarta walka o każdy metr boiska.

Akcje przenosiły się z jednej połowy na drugą. Wszyscy musieli być maksymalnie skoncentrowani bo jeden błąd mógł wiele kosztować. Do strzałów znacznie częściej dochodził nasz zespół, ale cudów w bramce przez całe 80 minut dokonywał golkiper Championa. Nasi bramkarze, Hubert i Wojtek, również mieli co robić, ale na szczęście mniej niż ich vis a vis.

Najbardziej niebezpiecznie w pierwszej połowie zrobiło się jednak pod naszą bramką. Na przeciw Huberta Zgórzyńskiego znalazło się aż dwóch rywali, a po chwili jeden z nich miał już tylko pustą bramkę. W ostatniej chwili, niczym z pod ziemi wyrósł jednak Janek Winiarski, który wybił piłkę z pustej bramki.

Minuty mijały a wciąż było 0:0. Dzięki temu nikt się nie poddawał, nie podłamywał. Gra była bardzo ostra, ale z paroma wyjątkami fair. Nikt nie odpuszczał i nie odstawiał nogi. Najlepszym tego przykładem była sytuacja obrońcy Championa i Marcela, którzy z ogromną siłą, niemal jednocześnie chcieli kopnąć piłkę.

Po 40 minutach był więc bezbramkowy remis. W przerwie omówiliśmy szczegóły , które miały nam pomóc wygrać i udało się. Wraz z upływającym czasem byliśmy coraz lepsi i osiągaliśmy przewagę. Mieliśmy sporo sytuacji, ale nie mogliśmy przełamać rąk świetnie dysponowanego bramkarza Championa. W pewnym okresie meczu w ciągu 2-3 minut oddaliśmy ze 4-5 strzałów, z których każdy mógł, a nawet powinien zakończyć się golem. Wciąż było 0:0

Wreszcie w 62 minucie meczu aut wykonał Kuba Prokosiński, a w polu karnym najwyżej do piłki wyskoczył nieprawdopodobny tego dnia Marcel Winiarski. Lekko trącona piłka wpadł w dalszy róg bramki Championa.

5 minut później składną akcję drużynową uświetnił Mateusz Paradowski. Imponującym dryblingiem na lewym skrzydle minął dwóch rywali by po chwili wyłożyć piłkę przed pustą bramkę Kacprowi Karczmarczykowi. Ten nie miał problemów by podwyższyć wynik spotkania na 2:0.

Ledwie 60 sekund później było już 3:0. Tym razem Kacper Duch podał do Marcela Winiarskiego, który pewnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi rywala.

„Kropkę nad i” postawił Szymon Dobiegała, który wykorzystał zamieszanie po rzucie rożnym wykonanym przez Mateusza Paradowskiego i piekielnie mocnym strzałem pozbył się emocji, jakie towarzyszyły mu podczas meczu. 4:0

Przy tak wysokim prowadzeniu Champion już nie był tak groźny, a my kontynuowaliśmy ładną dla oka grę. Cieszy, że potrafiliśmy utrzymać czyste konto i zdobyć cztery gole. Ale przede wszystkim możemy być zadowoleni, że potrafiliśmy wyjść zwycięsko z pojedynku, który był niezwykle zacięty i wyrównany, szczególnie w pierwszej połowie. Champion nie zasłużył na tak wysoką porażkę, bo bardziej sprawiedliwe byłoby nasze zwycięstwo jedną – dwiema bramkami.

Najlepszymi zawodnikami w naszej drużynie wybraliśmy Szymona Dobiegałę i Marcela Winiarskiego. Wyróżnić możemy bardzo wielu zawodników, bo każdy dawał z siebie 100%. Nie mniej dodatkowe słowa uznania należą się Kubie Janiakowi, za tak dobry występ po długiej przerwie i Jarkowi Sedachowi, który jest przykładem ambicji i waleczności do ostatnich sił. Plus również dla Janka Winiarskiego za udane wejście po kontuzji i Mateusza Paradowskiego, który pokazał, że może rywalizować ze starszymi od siebie.

Pochwały dla całej drużyny. Nie popadamy w samozachwyt, pamiętajmy że graliśmy z rok młodszymi zawodnikami, a poza tym był to tylko pierwszy test przed nowym sezonem. Mamy ważniejsze cele przed sobą.  Obyśmy w dobrych nastrojach wracali z sobotniego turnieju w Karczewie.

Kategorie:Relacje meczowe Tagi:
                                                                                                                                                                                                                                                                                                
Komentarze są zamknięte

Panel logowania