Home > Aktualności > 6 dzień piórem S.Wolaka, B.Świdnickiego, J.Sveena, J.Musialika, I.Jasiurkowskiego

6 dzień piórem S.Wolaka, B.Świdnickiego, J.Sveena, J.Musialika, I.Jasiurkowskiego

Styczeń 31st, 2019

Zaczęliśmy klasycznie, o 7 rano, w sumie nie wiem po co. Poszliśmy na śniadanie, były płatki i szwedzki stół. Był trening dla niepowołanych na sparing, ale można było stamtąd zdobyć powołanie na mecz. W jego trakcie był turniej holenderski, który wygrał Kuba Musialik, ale mimo to powołania nie dostał. Młodsi w tym czasie byli w sklepie. Później był sparing rocznika 2007 z AP Ostródą, który przegraliśmy 16:17.

Mecz trwał niespełna 2 godziny. Z kontrowersyjnych rzeczy, Wydma został uszczypnięty przez „wielkoluda” z przeciwnej drużyny, Tobiasza. Nasi wierni kibice przyszli nas wspierać dopingiem. Po męczącym meczu starszych, młodsi mieli swój trening.

Obiad był przepyszny, Kuba wziął 3 dokładki. Było spaghetti, z wielką górą sera. Po obfitym i przepysznym obiadku, mieliśmy czytanie i telefony. Po odpoczynku rocznik 2007/2008 miał turniej ping-ponga, został podzielony na 4 grupy. Turniej został przerwany marszobiegiem starszych.

Pobiegliśmy wzdłuż drogi krzyżowej, zatrzymywaliśmy się przy scenie na której rzucaliśmy się śnieżkami z trenerem Filipem i Mateuszem. Wygrały dzieci! W czasie marszobiegu było bardzo zimno, następnie udaliśmy się do sklepu gdzie spotkaliśmy słodkiego pieska, którego nazwaliśmy Edzio V.3 / Pysio. Chodził z nami całą drogę, aż do szkoły gdzie pani Asia wywaliła go z budynku. Wróciliśmy akurat na kolację, gdzie był szwedzki stół oraz budyń, Kuba zjadł 4 porcje, z sosem.

Po kolacji rocznik 2009 i młodsi grali w zbijaka. Starsi grali w bardziej poważny sport, czyli w siatkonogę. Bartek dostał z całej siły w nos, ale jak widać, przeżył. Po udanym wieczorze poszliśmy się kąpać, a potem opisywać tę relację.

 

Kategorie:Aktualności Tagi:
                                                                                                                                                                                                                                                                                                
  1. mswidnicka
    Luty 1st, 2019 at 00:08 | #1

    Relacja pierwsza klasa :))) tylko o Edzia się martwimy.
    Pozdrowienia dla dzielnych Zawodników
    Rodzice Świdniccy

  2. mama Kuby M.
    Luty 1st, 2019 at 00:42 | #2

    O matko ile można zjeść!!!!! Mam nadzieję, że to idzie w masę mięśniową. Super relacja. Pozdrawiamy!!! Ps.Dbajcie o Edzia. :)

  3. Tata Szymona W
    Luty 1st, 2019 at 11:27 | #3

    Relacja bardzo ciekawa. Wczorajszy dzień miał dwóch bohaterów. Edzia i Kubę, który bardzo lubi jeść. Kto będzie bohaterem piątku? Czekamy na kolejną opowieść….

Komentarze są zamknięte

Panel logowania