
W miniony weekend rocznik 2015 wziął udział w turnieju “Rado Resort – W Drodze na Szczyt” w Woli Chorzelowskiej. Po raz pierwszy rozgrywaliśmy mecze w “dziewiątkach” co bez wątpienia było najbardziej emocjonującym wątkiem w tych zawodach. W planach mieliśmy rozegrać 10 spotkań, co bez wątpienia było sporą dawką wiedzy, nauki i doświadczeń przed zbliżającym się nowym sezonem.
W Woli Chorzelowskiej, w bardzo wygodnym i jakościowym hotelu Rado Resort zameldowaliśmy się już przed godziną 16-tą. Krótko później spotkaliśmy się w sali konferencyjnej na odprawie organizacyjno – taktycznej. Wszyscy zawodnicy otrzymali stroje, wodę i mogliśmy ruszać na pierwszy mecz.
Rywalem była Pogoń Kraków. Dość szybko osiągnęliśmy przewagę optyczną, ale kilka pierwszych akcji nie zakończyło się tak jak byśmy sobie tego życzyli. Jednak w 5 minucie pierwszego gola na turnieju zdobył Adam po podaniu Filipa. Od razu poczuliśmy się pewniej, ale nie umieliśmy stworzyć klarownych sytuacji aż do 19 minuty. Wtedy po bardzo dobrym podaniu naszego bramkarza – Karola, piłkę przyjął Sambor, ściągnął na siebie uwagę rywala i podał do Dawida. Ten kierując piłkę między nogami bramkarza dał nam dwubramkowe zwycięstwo.
Krótko później rywalizowaliśmy z Sokołem Kolbuszowa. I to dwa razy (mecz i rewanż). W pierwszym spotkaniu nasza przewaga nie została zamieniona na bramki. W drugim już w ataku zaprezentowaliśmy się lepiej i strzeliliśmy aż 4 tracą tylko jedną.
Po trzech piątkowych meczach na kolację poszliśmy umiarkowanie zadowoleni. Powinniśmy mieć 9 punktów, ale 7 to i tak był niezły wynik. Wieczorny czas na kolacji, odprawie i basenie spędzaliśmy w bardzo dobrych nastrojach. Pomimo trudów długiego dnia energii mieliśmy mnóstwo. Na szczęście basen przed snem zrobił swoje i dość szybko zasnęliśmy.
Sobotę zaczęliśmy od śniadania i odprawy taktycznej. Jako, że było to nasze pierwsze mecze po 9-ciu mieliśmy co analizować i co poprawiać. Ale nie tylko, chwalić też mieliśmy za co 🙂
Pierwszy mecz sobotni graliśmy z Laurą Chylice. Znów mimo wyraźnej przewagi naszego zespołu nie umieliśmy zmieścić piłki w siatce i po raz drugi zremisowaliśmy 0:0. Chcieliśmy się poprawić w drugim meczu i bez wątpienia udała nam się ta sztuka. Ponownie wygraliśmy 4:1, tym razem bez punktów pozostawiając Team Przecław.
Dwa kolejne mecze graliśmy z Beniaminkiem Rzeszów. Już przed spotkaniem wiedzieliśmy, że czeka nas bardzo trudna rywalizacja. Niestety tuż przed spotkanie przeszła ulewa, która boisko zamieniła w rozlewisko. Organizator przeniósł nas na sztuczne boisko, które było w zdecydowanie lepszym, choć dalekim od ideału stanie. Nam jednak nie przypadło do gustu wcale. Zagraliśmy najsłabszy mecz w turnieju i przegraliśmy 2:0. Nie wykorzystaliśmy też rzutu karnego przy stanie 0:0 co mogło znacznie odmienić losy tego meczu.
W rewanżu podeszliśmy do sprawy bardzo ambitnie. Zagraliśmy o niebo lepiej. Ciężko było nam stworzyć sytuacje bramkowe (jak w każdym meczu na turnieju), ale jakość piłkarska naszych akcji była bardzo wysoka. Niestety właściwie jeden błąd kosztował nas utratę gola i znów musieliśmy godzić się z porażką.
Grania nam ciągle było mało, więc przed pójściem na basen wyskoczyliśmy jeszcze na krótką grę wewnętrzną – dla odmiany po 7-miu. W basenie znów wariowaliśmy a chętni skorzystali nawet z sauny. Potem kolejna odprawa i analiza meczów.
Niedzielę zaczęliśmy przed 7 rano bo tuż po mieliśmy śniadanie. O 8.30 rywalizowaliśmy już w rewanżu z Pogonią Kraków. Można było mieć obawy czy damy radę obudzić się o tak wczesnej porze, ale nic z tych rzeczy. Pewnie wygraliśmy 4:0. W drugim niedzielnym meczu też zagraliśmy świetnie. Wygraliśmy 3:0 z Teamem Przecław. W przerwie pograliśmy w Kalambury, w których bawiliśmy się równie dobrze 😉
Pozostawał nam ostatni mecz z Laurą Chylicę. Już przed tym spotkaniem było pewne że zajmiemy trzecie miejsce, a Laura drugie. Ale mimo to do meczu podeszliśmy bardzo ambitnie. W 5 minucie po pięknej akcji Sambor podał do Dawida, a ten dał nam prowadzenie. Niestety chwila nieuwagi i już po 60 sekundach było 1:1. Później popełniliśmy jeszcze jeden błąd, który dał prowadzenie Laurze. Robiliśmy co mogliśmy, żeby chociaż wyrównać, ale lepiej wychodziło nam trafianie w słupki i poprzeczki niż do bramki. Kilka szans zmarnowaliśmy koncertowo 🙂 Niestety przegraliśmy.
Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia, bo pomimo że wynik końcowy pozostawiał niedosyt, to mieliśmy poczucie bardzo wartościowego weekendu. Zarówno pod względem piłkarskim jak i integracyjnym. Takie weekendy procentują i dają znacznie więcej niż zwykłe mecze z Warszawie.
Podczas dekoracji dostaliśmy puchar za 3 miejsce, a najlepszym bramkarzem turnieju został wybrany Karol!
Wyjazd uważamy za bardzo udany, a jak zwykle największe podziękowania kierujemy do rodziców. Bez nich nasz wyjazd nie doszedł by do skutku, a bez wsparcia, dopingu i obecności nie byłby tym samym. Razem tworzymy świetną drużynę, w której wynik sportowy nie zawsze jest najważniejszy.



